Micrame Atelier
Moja babcia wiedziała o mindfulness więcej niż aplikacja za 50 zł miesięcznie
Historia
← Wróć do bloga

Moja babcia wiedziała o mindfulness więcej niż aplikacja za 50 zł miesięcznie

laura-adai-0Y0sJi6gDSM-unsplash.jpg

Przy stole zawsze panowało skupienie. Nie cisza. W tle leciała muzyka albo telewizor, ale nie za głośno. Na blacie leżały rozłożone wzory. Skomplikowane, wymagające uwagi, nietolerujące błędów. My, dzieci, też byliśmy częścią. Dostawaliśmy swój fragment i wiedzieliśmy, że odpowiadamy za swoją pracę.odpowiedzialność spoczywa na nas. Nie było miejsca na "nie umiem", "nie mogę", "nie chcę". Wzór musiał być precyzyjnie wykonany. Gdy przerwa w końcu nadchodziła, babcia wyjmowała z pieca kaflowego najlepsze pod słońcem rogale z dżemem różanym bądź wiśniowym, własnej roboty. Chleb babcia zawsze piekła tego samego dnia. Rozpalanie pieca kaflowego i pieczenie chleba nadawało rytm tygodniowi. Zapach unosił się w całym domu. Do dziś go pamiętam.

Tamten stół nauczył nas czegoś, na co dziś wydajemy dziesiątki złotych miesięcznie i wciąż nie możemy tego znaleźć.

Spokój dzięki aplikacji? Jak robiła to Babcia.

Headspace. Calm. Waking Up. Insight Timer. Polska wersja medytacji prowadzonej przez kogoś z miłym głosem, kto mówi "poczuj, jak Twój oddech..." przez dwanaście minut... A Ty siedzisz dalej z telefonem w ręku i myślisz o mailu, o tym, że Ci niewygodnie, że powinnaś skupić się na oddechu i powinnaś czuć się spokojna. No właśnie. W głowie ciągle ta presja. Powinnaś.

Sama korzystałam z tych aplikacji. I rozumiem, czego tam szukamy, czyli chwili, w której głowa przestaje pędzić czy momentu, w którym przestajemy być "w ciągłej gotowości". Poczucia, że robimy coś dla siebie.

Problem w tym, że aplikacja to kolejny ekran. Kolejne powiadomienie. Kolejna subskrypcja. Kolejny sposób na spokój. Obietnica jest zacna, ale dostarcza go w tym samym medium, które spokój nam kradnie.

Moja babcia nie znała słowa "mindfulness", ale zdecydowanie lepiej jej wychodził niż nam. Była w tym skuteczna. Dzięki swoim dłoniom.

Co się dzieje, gdy pracujesz rękoma

Nie ma tu miejsca na wielozadaniowość.

Jest coś w pracy manualnej, rzemieślniczej, z przewidywalnym rezultatem, czego żaden ekran nam nie da.

Kiedy trzymasz materiał w rękach, czujesz jego ciężar, fakturę, zapach i wykonujesz konkretny ruch , czy to splot, węzeł czy ścieg, to Twój mózg dostaje zadanie, które ma jasny początek i koniec. Nie ma tu miejsca na wielozadaniowość. Nie da się jednocześnie prawidłowo wykonać skomplikowanego wzoru i odpowiadać na wiadomości, czy scrollować instagrama czy tiktoka. Ręce wymagają obecności. I właśnie dlatego dają to, czego szukamy.

Trzy rzeczy, dzięki którym praca rąk wygrywa:

Daje przewidywalny rezultat.
Wzór wykonany zgodnie z instrukcją wyjdzie tak, jak ma wyjść. Nawet jeśli nie za pierwszym czy drugim razem. Za każdym razem wychodzi coraz lepiej aż w końcu staje się to proste. W świecie, gdzie wyniki pracy zależą od koniunktury, humoru szefa, algorytmu czy AI, to coś niezwykłego. Nie ma tu miejsca na wielozadaniowość. Ćwiczysz, wykonujesz i jest. Prosto. Uczciwie.

Zostawia fizyczny ślad.
Na koniec sesji medytacyjnej masz może spokojniejszy oddech (na chwilę). Natomiast na koniec pracy rąk masz coś, co możesz dotknąć, pokazać, podarować, użyć. To nie jest mała różnica. Satysfakcja jest zupełnie na innym poziomie.

Nie odpowiada powiadomieniami.
Materiał, igła, sznurek, drut- żadne z nich nie wyśle Ci powiadomienia z dźwiękiem! Żadne nie pokaże Ci, że ktoś "polubił" Twój ruch. Pracujesz. Bez wyrzutu dopaminy. To rzadkie dzisiaj i jak ważne. I właśnie dlatego regenerujące.

Kobiety, które znam i które wróciły do rękodzieła po latach, czy to do ceramiki, dziergania, makramy, mówią podobnie.

"Tam nikt ode mnie nic nie chce."

"To jedyna chwila, gdy nie jestem niczyją mamą ani niczyim managerem."

"Po godzinie czuję się tak, jakbym wróciła do siebie."

Moja babcia powiedziałaby im: No tak, bo robiłaś coś konkretnego.

pexels-karola-g-6634701.jpg

Cierpliwość jako umiejętność, nie cecha charakteru

Przy tamtym stole w dzieciństwie nie było taryfy ulgowej. Dostałaś wzór i miałaś go zrobić. Nie "spróbować". Nie "zobaczyć, co wyjdzie". Zrobić.

Uczyłyśmy się jako dzieci czegoś, czego dziś bardzo brakuje, że jakość wymaga uwagi i pracy. Cierpliwość to nie cecha, z którą się rodzisz, tylko coś, co ćwiczysz wielokrotnie, przy tym samym stole, z tym samym wzorem, który za którymś razem w końcu wyjdzie, tak jak powinien.

Dzisiejszy świat działa odwrotnie. Natychmiastowe odpowiedzi. Jednodniowa dostawa. Pięciominutowy kurs. 5 minutowy przepis. Uczymy się oczekiwać rezultatu bez procesu. I potem dziwimy się, że mamy problem z koncentracją, że rzucamy nowe aktywności po tygodniu, że czujemy się niecierpliwe i niespełnione. Każde nowe hobby kończy się w weekend.

Rękodzieło nie naprawi tego podejścia. Jest jednak jedną z niewielu aktywności i przestrzeni, gdzie możesz sobie przypomnieć, że proces jest wartością. Że pierwsze pięć prób, które wychodzą krzywo, nie jest porażką tylko ważną nauką. Godzina skupienia nad czymś konkretnym zostawia wartość i jest to coś innego niż godzina scrollowania, która daje poczucie zmarnowania czasu.

Babcia tak działała, bo nie miała wyboru. Tak wtedy było. My mamy wybór.

christer-lassman-6ucEL5N5eb8-unsplash.jpg

Dziedzictwo, które chcę przekazać dalej

Nasza rodzina od pokoleń tworzyła rękodzieła, które trafiały do Polonii na całym świecie. To nie było hobby. Był to język. Sposób, w jaki wyrażało się troskę, przekazywało umiejętności, budowało coś trwałego z materiału i czasu.

Dziś buduję markę, która chce wrócić do tej tradycji. Nie sentymentalnie, nie jako powrót do przeszłości, ale jako odpowiedź na bardzo współczesną potrzebę. Kobiety, które do nas trafiają, pracują z AI na co dzień, zarządzają projektami, odpowiadają na wiadomości o każdej porze. I szukają tego, co moja babcia miała przy stole. Skupienia. Przewidywalności. Fizycznego efektu swojej pracy. Czasu, który należy do nich.

Makrama to tylko narzędzie. Ważny jest cały proces.

A Ty? Kiedy ostatnio zrobiłaś coś rękoma od początku do końca?

Micrame Atelier
Pracownia makramy